Dla człowieka awanturniczego woda sodowa albo oranżada z bąbelkami to zdecydowanie za mało do picia - prawda to stara jak świat. Nie od dziś przecież wiadomo, że każdy prawdziwy, rzeczywisty, nieudawany Wojak popija sobie Lecha, Pilsner Urquell, Żubr, Frater albo inne dobre piwo. Bo lubi, bo ma dobre procenty. A najlepiej, żeby pochodziło z ważelni o długiej browarniczej tradycji.
Witaj w WordPress. To jest twój pierwszy wpis. Zmień go lub usuń, a potem zacznij blogowanie!